To najdziksza granica w Unii… Tajemnica awionetki

Nie mylił się komendant Konrad Markowski z Watahy. To najsłynniejszy cytat z pierwszego sezonu serialu HBO, który wydaje się, że wiele wyjaśnia w tajemnicy leśnego „lądowania” małej awionetki na zboczach Laworty.

14 września 2017 roku około godziny 12 służby ratownicze w Ustrzykach Dolnych odebrały powiadomienie o małej awionetce, która ” wisi” w koronach buków na zboczu masywu Laworty. Zgłoszenia dokonali pracownicy leśni, którzy odkryli mały samolot zawieszony na drzewach. Po przyjeździe na miejsce zdarzenia służby przystąpiły do akcji. W pierwszej kolejności przystąpiono do próby dostania się do kokpitu samolotu w celu sprawdzenia czy w środku znajdują się osoby potrzebujące pomocy.

Ku zdziwieniu ratowników w samolocie nie było nikogo. Wtedy też stało się jasne, że do zdarzenia doszło jakiś czas temu.

Samolot nie posiada wymaganych prawem lotniczym oznaczeń i nie był rejestrowany przez najbliższe lotniska.

Skąd w takim razie wziął się on w przestrzeni powietrznej nad Bieszczadami? Co lub kogo miał na pokładzie pilot, który swobodnie opuścił wrak i wyparował? Kiedy tak naprawdę doszło do tego zdarzenia?

Odpowiedzi na te pytania poznamy zapewne gdy odpowiednie służby zakończą swe śledztwa. Teraz możemy tworzyć legendy o samolocie, który zawisł niczym pomnik na zboczu masywu Laworta.

PS. Jeśli jest to reklama najnowszej serii przygód Watahy, która będzie miała premierę 15 października to chylę czoła przed osobą, która to wymyśliła.

 

Podobne wpisy